Frosti
Trans (Bedoes diss)
Trzeba brać odpowiedzialność za swoje słowa, a balasem bym był, gdybym kurwa na to nie zareagował. Jebać cię, pierdolony flecie, kurwa, będziesz ruchany w dupę przez stado transseksualistów. Chuj ci w dupę, chuj ci w skład, chuj ci w ekipę, elo

[Refren x2]
A my dzwonimy po transa
Ty klękniesz na kolana
I będziesz wyruchana
To jest hip-hop i ulica, a nie kurwo jakaś beka

[Zwrotka 1]
Każdy raper, który nie był w Stodole miał possać
A może każdy kto został do końca
Słowa się waży jak towar, kurwo, masz mi becelować
Twój gang to grupa z fejsa, a nie gruba penga
Palcie głupa tera, ale chuj wam w serca
Biggie, Tupac, beka, każdy kurwa zdechł, a
Tak tuszować chce wam się, żenua wielka, hej
Jesteś balasem, co bez rapu grzebałby w śmieciach
Twoi bracia w większości zapoznani są z neta
Czara fermentu się kurwa wylewa na puszki, kartony, butelki
Tu puszki, kartony i emki, nie feta
Graj w stolicy, zgaszę jak peta
Wykręcę ci suty, jak lonta z gieta
A moja śmierdząca szkieta, co będę ją nosił 3 dni poczeka
By wsadzić ci ją do mordy, pedale

[Refren x2]
A my dzwonimy po transa
Ty klękniesz na kolana
I będziesz wyruchana
To jest hip-hop i ulica, a nie kurwo jakaś beka
[Zwrotka 2]
A ty, co byś zrobił na tych blokach?
Ja chciałem rapować, musiałem pchać towar
Nikt nie dał nic i nie wyciągnął łapy
Oprócz tych, co stoją tam, gdzie kurwa stali
Nie ma emocji tu, bagno, gówno i chuj
Całe życie na farcie
A ty dostajesz w chuj, a teraz dostaniesz chuj, a ty kurwa w swoją japę
Ten pies, co się wabi Beddy, czemu daję jego ksywę w te wersy
Bo ten pies się wabi Beddy i prowadzi swoją rodzinę do klęski
Nie ukryją tego, że jesteś debilem, a z mamą w stolicy na scenę, bez kitu
Wyszedłeś, żebyś nie musiał wracać jak z Białegostoku - w bagażniku
Hehe, kurwo