Olson
Rockstar Remix
[Refren: King Tomb]
O dar mowy mnie pytają potrzebują go ja Wi-Fi
Puszczając im oko się usmiecham no i uśmiech mam tak jak Nike
Nikt nie musi pytać mnie o imię, nawet w ich jebanym Starbucks
Robią sobie ze mną zdjęcia za pomocą teleskopu Hubble`a
Przewąchałem góry miałem kiedyś w nosie towaru za K2
A to tylko jest wierzchołek innej góry tak jak choćby Zeitgeist
Widzisz po mnie dobrze ze od dawna mam plan
A niby jak bez niego miałbym robić napad na bank?
Jakbym zabrał wam hajs?
Pamiętaj i powyłączaj wszystkie światła jak ja gram
Z takim blaskiem wszystko ci rozjaśnie i tak
No bo jestem rapstar

[Zwrotka 1: King Tomb]
W hotelu zjazd gwiazd dupy trzy ze mną są
Człowieku rapstar nuty, hit lecą wciąż
Do biegu czas start: umżyj, żyj- jebać to
O Jezu masz fart- chuj ci w ryj Play next show
A to się wzięło stąd, że nie wiedziałem dzieciakiem będąc skąd pieniądz wziąć
Gdy wszystko na nic było
Zrobiłem z niczego coś, nazwiesz ja alchemią to , znam ją
Bo jak mieszasz to ruchy zagęszczasz no to masz sos
Tak bym siedział żarł go, tak jak bankomat co
Wbijaną ma w jakąs ze szpar łom,przykro patrzeć jak los
Ja jarałem, ruchałem, piłem i po koks
To melanż jak amnezja bo tyle dni pod rząd
Tak żyło się kiedyś, jak z innej planety
Jak Marsjaninie- też mnie sprowadzili do Ziemii
Na eventy i sceny- jarała się i woda
Wzniecałem ten pożar- Noe tego taktu by nie wyparował
I nie w kółku modelarskim te kolejki na stołach
Jak ruda czarowała no to nie ze Hermiona
Cipa cud, typa Bóg niby w nagrodzie jej dał
A ja mam ziomów piratów co zakopią jej skarb
I nie mogła wyjść ze mnie ta biba znów
Ale zawsze jakoś wychodziła cóż
Jeszcze tak jak cewka się wkręciła w chuj
Boli tak że nie chce się tu szczypać znów
Codziennie piłem miód, do życia pasił full
Nie ze słoika, z patyczka a z gwinta z żywych pszczół
Jeden jedyny Król, karmiłbym gdybym mógł
Wami mój Wilczy Dół, aby wygryzły psów
To tak jak Chiński Mur, ze mną graniczy cud
Tu się nie zbliży wróg, widziany mile trup
Jak depilator ścina z nóg, nie dziękuj tak jak litra pól
Tu mi się więcej nie piłuj już, nie widać głów już i tak nie rozgryziesz kluch
Wypiłbyś nóż choć jesteś zwykły czub
To skillsy w chuj, nie zwykły wróg
Widząc je nawet nie uwierzyłby Bóg
Jak mnie kiedyś zamkną, zrobią mnie na szaro, ty jakbym gdzieś był za mgłą
Ja to jebie jak pot, lagą dam wykład po
Którym każdy kto tu ziom walczy musi mieć własnych mieć jaj dośc
Kto królem branży jest- ja Tomb
Czołówkę rapgry chcę na ząb, kto tu chce sprawdzić się- Come on, To super rapstar, szef Panteon
Swą dupę zamknij gdzieś na rok, bo rucham ja w tym gdzie mam co
Ja zżeram to, już jebać kolejny gość co przedstawia tu sie jak G.O.A.T
[Refren: King Tomb]
O dar mowy mnie pytają potrzebują go ja Wi-Fi
Puszczając im oko się uśmiecham no i uśmiech mam tak jak Nike
Nikt nie musi pytać mnie o imię, nawet w ich jebanym Starbucks
Robią sobie ze mną zdjęcia za pomocą teleskopu Hubble`a
Przewąchałem góry miałem kiedyś w nosie towaru za K2
A to tylko jest wierzchołek innej góry tak jak choćby Zeitgeist
Widzisz po mnie dobrze ze od dawna mam plan
A niby jak bez niego miałbym robić napad na bank?
Jakbym zabrał wam hajs?
Pamiętaj i powyłączaj wszystkie światła jak ja gram
Z takim blaskiem wszystko ci rozjaśnię i tak
No bo jestem rapstar