Bisz
Skit I (Ulisses)
Nie pasujesz nigdzie, a byłeś chyba wszędzie
Wciąż tłumaczysz innych nie wiedząc kim sam jesteś
Może to odpowiedź, i innej już nie będzie
Nie wiedząc kim sam jesteś, nie wiedząc nic, sam jesteś
Przyjmujesz konsekwencje, lecz nie rozumiesz przyczyn
Wciąż jesteś tamtym dzieckiem i w głębi każdej płyty
Powtarzasz jedną lekcję, by móc na pamięć wyryć
Że jesteś tym kim jesteś, nie musisz się wstydzić
Choć zawsze będą szydzić, to wychodzisz na światło
Sam byłeś kiedyś nimi, przychodziło tak łatwo
Wszystkich wokoło winić, podważać każdą wartość
Zazdrościć innym siły, słabość skrywać pod maską
Każdy z nas jest oszustem, to nie syndrom lecz prawda
I przyznać się najtrudniej do powszechnego kłamstwa
Najłatwiej cieszyć oczy, najtrudniej je otwierać
Ocena najwięcej ci powie o tym, kto ocenia
Każą walczyć o swoje, a chcesz walczyć o siebie
Lecz wciąż walczysz ze sobą, choć to zmaganie z cieniem
I czasem by nie zawieść siebie musisz zawieść wszystkich
Przyjąć swe przeznaczenie i nauczyć się żyć z tym
By w lustrze w swoje oczy móc spojrzeć szczerze prosto
Żeby się nie prześlizgnąć, lecz życie przeżyć mocno
I chociaż dla większości poniosłeś klęskę doniosłą
To wartości swej młodości poniosłeś wiernie w dorosłość
Biszu