Karian
Cypher #3 Sezon 7
[Zwrotka 1: Opał]
Mamy tylko jedno życie, przynajmniej w tym wcieleniu
Ciągle ten sam stary Opał, czuje się w tym ciele new
Wszyscy myślą tu o sztabce złota, nikt o dzieleniu
Więc się nie dziw już, że twoje słowa tu dzielę przez pół
Przechadzam się przez ulice, uczę siebie więcej widzieć
Możliwie wrażliwie uczulony na tą znieczulice
Na ulice, szare bloki rzucają ten cień nad nami
Wszyscy jacyś wyszarzali, pędząc gdzieś zblokowani
Pokaż mi tego, który gdzieś nie nosi krzywych bani
Pokaż tego, który nie mierzył się z demonami
Skoro wszyscy pojebani, noszą rany w głowach
Kto wyznacza tu normy zachowań? (ziomal)
Nie daj sobie wmówić, że jesteś nikim
Nie daj sobie wmówić, że nigdzie nie dojdziesz
Nawet ten kij co ma tylko końce
Na jakimś drzewie miał swój początek
Co, jaka przewózka? Pizgam starą skodą typie
A co z kwitem? Za ten kwitek starych wysłałem na weekend
Życie!

(Say what?!
Say what?!)

[Zwrotka 2: Karian]
Twe, kolejny raz, marzenia senne, wracają po latach
Emocje grają w berka - no weźcie gońcie się
Chce butelkę z cumelkiem i nauczyć się latać
A nie obrazy nędzy w jakości Full HD
Więc póki mogę, pędzę, zacieram ręce
Podarte serce, dziurawione pow, pow, pow
Pełznie do mnie zawzięcie
Gordyjski węzeł, który nie rozwiąże spraw
Nie chcę wypluć słowa "tak"
Gdy w makówce słyszę "nie"
Czuję się jak chytry plan
Składający się we mgle
Czasem elegancki Pan
Innym razem brudny bej
Szlajam się po świecie sam
Podpisano Karian, hej!
(Say what?!
Say what?!)

[Zwrotka 3: Koza]
Muszę podpiąć się pod sitcom, odpalam multicom
Twoja szmata ma fellatio tak jak w Satyricon
Od mojego bractwa nie oczekuj żadnych słów
Bo ci może wjechać w nogi taczka, albo kosa w brzuch
W sobie noszę różne grzechy i mi tam grzechoczą
Pogroziłeś mi dla beki i wpadłeś pod pociąg
Każdy jeden z twoich ludzi zapierdala w korpo
Zamyśl się zanim odpowiesz na to kurwa cioto
Usłyszałem gwizdanie, chociaż nie było gwizdania
Słuchaj, bawi mnie ten banan jak ci go wykrajam (kosą w sutkach)
Pandemiczna jazda, twoja stara chciała by w nie ubrać
Skandaliczny skandal, nawet nie wiesz jakie dada tu gram
Bawi mnie rzeżucha i obrazy Hitlera
Twój najlepszy kolega by się na ciebie rozjebał
Wpierdalam się w kotleta jak torpeda
W reminiscencji jak Wietnam
Pokruszyłem twoją ekipę jakby to był chleb dla konia
Nie Van Gogha, pedał stopa
Gleba w lochach
Yeah, twoja siostra naga
Zobacz masz to w HD nie VHS
Ja pierdole!