Kool G Rap
Toksyczne otoczenie / Toxic environment
[Verse 1: Paluch]
Zwiedzam podwórka, na których się wychowałem
One mają współudział za każdy zabity talent
W głowie siedzi każda ksywa tego który był ziomalem
Dziś nie żyją albo siedzą lub na wsypach na stałe
Od 04 piszę o tym z linii frontu reporter
Gdzie codzienne odloty wygrzewają Cię jak toster
Gdzie większe kwoty często wchodzą twoim kosztem
Legalna praca na umowie to życiowy progres
Każdy kminił na swój sposób plan ucieczki
Po omacku szukać szczęścia jak zgubionej zawleczki
Wielu miało dobry towar, hajsu brakło im na bletki
Przepijali własny utarg i brali na krechę kreski
I najczęściej je łamali ci co chcieli uczyć zasad
Sidła stawiali na swoistych betonowych lasach
Moje wilki to wiedzą, z hienami się nie bratać
Dumnie wracamy na teren, ja i moja wataha

[Scratch]

[Verse 2: Kool G Rap]
I'm from that part of the slum where there's drug fiends and dope slingers
Shootouts inside the pool hall, the smoke linger
Money debts lead to broke fingers
And the crackheads come with car parts stole from broke Wranglers
I got mine scaling the coke stringer
With the kids that did Clinton biz, tattoos from a coat hanger
Wet in effect like it's pouring water
Few spots in a couple blocks locked that's never short with all this
Bodies dropping, that drug war is slaughter
Shit opened up, opportunity doors where the raw is purer
That's sports Porsche from a Ford Explorer
Now we in print, the chorus some real important importers
Bank to now like it's Frank Sosa
Knee pad and a couple bad bitches laying on Link sofas
Decks and polar rolling in a banging rover
Paper stacks like we just knocked, the prank's over
[Verse 3: Śliwa]
Dorastałem w centrum przy zbirach
Co drugi psycho bad killa, to wpłynęło na mój pi-AR
Śliwa pijak, wbili mi, że nijak ma się ten co nie trzyma ryja
Że chłopaki nie płaczą nie usłyszałem od T-love
Tu nakurwiał Kool G Rap i patusy wina
Suki ćpały jak Mia, to spacer po linach
Pora się zawijać, mówili szkoda chłopaka
W czasach kiedy zamieniałem plakat Kluiverta na Paca
Życie mija nie chce płakać, że przespałem szanse
Śpij pod gołym niebem jeśli chcesz zobaczyć gwiazdę
Każdy wie, że ten Śliwa z dystansem
Z miastem wiedzie kastet
Kiedy kaszlesz sprawię, że zaśniesz raz na zawsze
Właśnie mam Cię na celu jak snajper
Patrze dokąd doprowadza trening
Największy props to ten bym się już nie zmienił
Już mam prawie trzy dychy, ale nadal głupią głowę
Lądują dwa koła w błocie ziom i to nie rower

[Scratch]