A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #

303

"SLA"

[Zwrotka 1]
Uczynili ze mnie wroga społeczeństwa
I ciągle powtarzają: ta droga jest przeklęta
Mój stał się koszmarem waszych zatroskanych matek
Obnażyć własne błędy? Zobacz, jaki prosty patent
Jedziemy z tematem, jak się dzisiaj czuje wirus
Zatruci moim jadem, nie wiedziałem, że aż tylu
Kretynów potrafi pomieścić nasza Ziemia
Trup podnosi kurtynę wyraźnie od niechcenia
Zapytaj, jaka cena, bo wiem, że chcesz mnie kupić
Akcelerator strachu i rentgen Twojej duszy
I suszy gorzko w ryju, jakbyś walił od tygodnia
Odcinam [?] dla tych, co woleli się już poddać
Dobra, przepraszam, wiem, że ciebie nie znam
Obserwuję z ukrycia i patrzę, jak to pełza
Kolejna kropelka beznadziejnie tępej masy
Puste głowy, pełne ryje – widać takie mamy czasy

[Refren]
I czuję: przez chemię, przemawia do mnie Bóg
Poszerzone postrzeganie, często nie ma mnie tu

[Zwrotka 2]
Nie zamierzam [?], profanacja człowieczeństwa
Z drugiej strony trzeba nęcić, wykorzystać i nakręcać
Korporacyjne szury, co z rozjebanym odbytem
Własnym ego kruszą mury, mówiąc wszystkim, że jest w pytę
Słodkie jak likier, którym ją dziś upijesz
Ciepłe, wyuczone słowa, każdy z was już w środku gnije
Biurowa nowomowa i zakazane romanse
Ostre rżnięcie, nowy towar i wymioty, na klatce
Od nowa się schowaj, jakby wczoraj nie istniało
Firmowa skrzynka pocztowa męczy obolałe ciało
A tak im ciągle mało, pytam: komu chcą dorównać?
Co ci z buzi wyleciało? Kawał rzadkiego gówna
Wiem, jak śmierdzą słowa, przetrawione przez głupotę
Nie szata zdobi człowieka, ale [?] tu idiotę
Weź poczekaj jeszcze trochę, jaki dziś będzie finał
Może mnie nauczysz, proszę, jak dobrze dupsko wypinać

[Refren]
I czuję: przez chemię, przemawia do mnie Bóg
Poszerzone postrzeganie, często nie ma mnie tu
Nie potrzebuję nóg, bo unoszę się nad miastem
I znowu nie zasnę, bo czaszki są za ciasne

[Mostek]
Nie wiesz, dlaczego ten świat jest taki łatwy (łatwy)
Powiedz kolegom, że wewnątrz jesteś martwy (martwy)
I tak naprawdę już dawno nic tu nie ma
Ustawione, odpalone pociski ziemia-ziemia

[Skrecz]
[?] próbować mnie ukarać
Zamknij swoją głupią mordę i skurwielu, wypierdalaj

[Mostek 2]
I mógłbym ubrać inną szatę i przebrać maskę
Do twojej trumny wrzucić klątwę, bo moje własne
Poglądy na temat tych, wśród których muszę istnieć
Są niezmienne, czekam tylko na to, aż zawiśnie
Każdy z was
Wyłączę ten system na czas
A potem już zniknę

[Refren]
I czuję: przez chemię, przemawia do mnie Bóg
Poszerzone postrzeganie, często nie ma mnie tu
Nie potrzebuję nóg, bo unoszę się nad miastem
I znowu nie zasnę, bo czaszki są za ciasne

[Zwrotka 3]
Zapłoną mieszkania wraz z kredytem hipotecznym
Żeby żaden pusty skurwiel nigdy się nie poczuł lepszy
Kumam, że to są durnie, ale trzeba dostosować
[?] i model zachowań, bo nie rozumieją słowa
Pisanego, czytanego, zresztą, po co się tłumaczyć
Połamane kości, krew, to naprawdę wiele znaczy
Łabędzi śpiew, jeśli nie zdążysz [?] kryzys
To gwarantuję, że przed śmiercią zdołam was poniżyć
Ja, bo co to da, ciągłe udawanie szczęścia
Chcesz podnieść samoocenę? Sytuacja się zagęszcza
W zaciśniętych pięściach możesz poczuć tylko prawdę
A ułożony team-leader powie mi, że to zabawne
Swoją ścieżką idę, może to ślepa ulica
Widzę w tym twoją winę, że ten świat już nie zachwyca
Tak, jesteś skurwysynem i naprawdę to pokażę
Znowu biegnę, wróciłem, krzyczę o tym otwarcie

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #


All lyrics are property and copyright of their owners. All lyrics provided for educational purposes and personal use only.
Copyright © 2017-2019 Lyrics.lol