Young Thug
Wejście Big W
[Zwrotka 1 -Big W & (Young Thug)]
Siedzę w takim podziemiu, że kurwy mówią na mnie: „Metro”
Bo jak (Metro) wybieram tylko dobrych raperów, u mnie bit może robić tylko Resto
Czuję, że tą EP-ką wejdę na hip-hopowy Mount Everest
Nie spadnę z niego głupimi beefami niby pierdolony Everlast
I'ma need to see your fucking hands at the concert
Gdy widzę Ciebie, to lekarz mi mówi: „I’m sorry W, but You have a cancer”
I'ma need to see your fucking hands at the concert
Gdy ja zarabiam miliony jako raper, ty siedzisz w Realu jako kasjer
Nie chcę zamęczać słuchaczy opowieściami o dilowaniu koką jako MC Wojtu$
Zrobię to jednak jako Big Dab, mixtape-ameryczka jest tuż-tuż
Moje życie nie było łatwe, jak sobie to wyobraża gimbus na Glamrapie
Dobrego rapera wyróżnia, że równie dobrze poleci na klasyku i na trapie
Jestem niby Soulja Boy – hejtowany lecz popularny
Jak Jahlil Beats – gdy się wpierdalam wszędzie słychać alarmy #Burn
Tylu ludzi się przechwalało, jacy są zajebiści – powiedz to, now it’s your turn
Gdybym miał wybrać ulubionego bohatera filmowego, byłby nim Tony Montana
Gdybym mógł wybrać pozycję na twoją matkę, brałbym ją na barana
Gdybym miał wybrać najlepszy refren do tej zwrotki, byłby to ten

[Refren]
Gdy wchodzę, krzycz: Big W!
Gdy wchodzę, krzycz: Big W!
Gdy wychodzę, krzycz: Big W!
Gdy wychodzę, krzycz: Big W!

[Zwrotka 2]
Wjechałbym w Ciebie, ale nie chcę spowodować wypadku drogowego
Jakbyś nie wiedział, Twoja dupa rzuciła Cię dla mnie, bo nie mam ryja paskudnego
Matka Boska z Guadalupe, bo objawiam się niektórym, dla reszty ukryta
Żeby teraz nie wierzyć trzeba być kurwa zerem #troglodyta
Gdy patrzę na Ciebie, to dziwię się jak wyewoluowaliśmy do Homo Sapiens
Bo o byle gówno z dupy się do mnie sapiesz
Po czym wbijasz na Spotify i do moich tracków fapiesz
Dobra, ale znowu skracam wersy, a mi zarzucali, że za krótkie są
Przepraszam lecz najlepszym tekściarzem na świecie nie jestem i pisanie wersów sprawia mi trudność pewną
Please don’t touch my raf, bo co moje to moje, a co nie moje to i tak moje
„Mr. Wojtu$” niczym Koń Trojański, wpierdoli się w rapgrę jak w Troję
Jadę potym bicie zpierdo lonym Takeoff flow
Jatak mogę nawet dośmier citwo jejziom
Ale nie jestem jebanym kopiarzem, co zajebuje flow od innych
Najlepsze, że każdy zwala na każdego Niema Winnych

[Refren]

[Zwrotka 3]
To chyba będzie mój najdłuższy utwór, czuję, że wena do mnie przybyła i zmiana w życiu
Bo moje życie, to już nie tylko monotonne flow czy rymy o piciu i tyciu
Jak będę chciał, to kupię sobie nowe Audi i niech stoi do mojej osiemnastki
Słuchając Playboy Cartiego doświadczysz tylko rapu namiastki
Nawiążę jeszcze raz do Najświętszej Panienki, bo gdy chcą bym im przyniósł róże
Daję im obraz prawdziwego życia – ponownie hasztag Guadalupe
Twoim idolem niech sobie będzie mumble raper Rich Quan
Gdybym miał grupę na Facebooku fanów, twoim pseudonimem byłby, kurwa, ban
Ups, ban, ups, niezły banan, za hajs kupujesz sobie rzeczy lecz przyjaciół nie, ups
„Kto tu robi taki raban na bicie? Czy to nie ten sam chłopak, którego rok temu hejtowałem skrycie?
W twarz dla niego miły, za plecami jebiemy skurwiela, teraz odsłuchamy jego płytę, by hejtować”
A mi wskoczy platyna!

[Outro]
Gdy wchodzę, krzycz: Trank$ta Label!