W.E.N.A.
Nie zmieni się nic
[Produkcja: Voskovy]

[Zwrotka 1: W.E.N.A.]
Każdy dzień taki sam jak poprzedni
Nie włączam radia, nie słucham tych bredni
Frustracja i gniew nakładają mi więzy na umysł
I nie wiem jak kurwa je przegryźć
Znam od zawsze te bloki, nawyki mieszkańców, przekrwione oczy
Zło tylko czeka na jeden twój błąd
By wchłonąć cię w pełni, ze sobą zjednoczyć
Zwykłe, warszawskie suburbia
Siedzę wieczorem na bloku do późna
Ze starym zeszytem i stale w nim piszę
Od roku w tej samej parze obuwia
Nie staram się branży dorównać
Od lat nie ma do mnie żadnych porównań
Tylu graczy nie trafia w rytm
Nie rozumiem jak kurwa mogli trafić do studia
A ja wpadam na bit jak nikt, poza tym nie układa się nic
Bezsilny i zły, i rozważam czy wyjść
Bo wszystko, co robię znów pada na pysk
Prawo nie pozwala nam żyć
W domu nie zgadza się kwit
Powiedz, gdzie ta autostrada na szczyt
Bo spadam i nie wiem czy mam łapać się brzytw
A rany się goją powoli
Widzę po swoich, kosztem pokory
Życie nauczyło mnie nienawiści z serca
Reszta to tylko pozory
Dookoła ślepi i niemi
Znam ich od dziecka, na starcie straceni
Zamykam zeszyt i wracam na kwadrat
Choć wiem, że i tak się nie zmieni nic