A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #

20/20

"SIĘ PALI"

[Intro]
2-0-2-0, 2-0-2-0, 2-0-2-0, 2-0-2-0

[Zwrotka 1: Kaczy]
Nie mam czasu na debili
Nie mogę czekać ani chwili tu dłużej (uu)
Chodzę se luzem (uu)
Ty stawiasz ściany, ja potem je burze
Kiedyś to tak się poćpałem, że kupiłem takiej jednej kurwie róże
Czaisz kurwa kwiaty róże
Teraz to raczej nie wróże nic z nią, won ty pizdo
Gdy lecę nad miastem głowy nisko, Kaczy King-Kong
Gdy skacze na bani tak zbyt pojebany
Aa, aa, nie moja wina, że się najebany odpalam
Pije, pije, potem jaram, jaram
Nie wiem co pierdoli twoja głupia lala
Teraz to już w głowie tylko "lalalala" sobie nucę
Nie zaczynam gadki z takim bucem
Moje flow ma 304 kuce, cię wyprzedzę, potem se zawróce
Uu, montuj tu gibona na dwóch
Tu za buchem leci buch
Nie liczę wydanych stów
Chce odpocząć tylko znów

[Zwrotka 2: Beso]
Nie mam już czasu, lecimy do level-up'u
Ty może mordo już spasuj, życie to jebany fatum, ej
Demony są tutaj, we mnie, nie wiem czy się ich pozbęde
Nie mam tu czasu na relacje zbędne
Dlatego daj sobie siana, jeżeli masz odpierdalać, ej
Ludzie, hajs, życie, wszystko rządzi nami
Sam się nie ogarniesz, już się nie pojawisz
Idąc ślepym tropem nie widzisz oczami
Kieruje się sercem, nie drogowskazami
Ślepą drogą idę nie wiem gdzie trop, głupie są dupy i lecą na sos
Jestem przed nimi i robię tu krok
Latam nad nimi i latam jak dron
Jestem przed nimi i robię tu krok
Latam nad nimi i latam jak dron
Latam jak dron

[Zwrotka 3: Lil Doppin]
Pale josh, no i latam wciąż nad wami
Wale w skroń, budowałem to latami
Chciałbyś z nami gdzieś na Bali, ciągle za dużo na bani
Coś tam pisze jakaś bambi, nie mogę bo jestem na fali
Tu ciągle się pali, pali, pali, pali
Głowa u góry jak nawet na bani
Wzięli tak dużo a nic mi nie dali
Szukamy grali, suka maluje jak Salvador Dali
Dalej niż kurwa w oddali, chciałbyś mnie zabić

[Zwrotka 4: Majlo]
Spotkałem se Doppin'a w chmurze
On lata Spaceship, ja stałem w tłumie
Znam Gagarina co pali bubę
'Spasiba' mówię, a on "dziękuję"
Oh, latam bokiem z braciakami, mylę kurwy z zakrętami
Zwiedzam świat sobie na bani, chciałbyś tak polatać z nami
Tak przejebane mam życie, że już kurwa jest moją szmatą
A wóda, blanty i tym podobne to mówią mi Burdel Tato
Bo mylę mety ze startem
Nie Młody Wilk, nie starter
Jak wbije oblewam matmę
I prawie już byłem na dnie
Każde słowo ma konsekwencje, podobnie jak każda cisza
Czyny nie słowa, być konsekwentny i kurwa się nie odzywaj
Oddałem jej kurwa serce, zabrała mi też wątrobe
Zrobiła paru ziomali, a resztę kiedyś opowiem

[Zwrotka 5: Biegan]
Połowa z nas jest martwa, na żywo stawiam temu czoło
Oni mieli polot był nie jeden court, było wiele ponoć, wow
Moim zdaniem wiele wad, wiele spraw w bani
Bo najarani dziurę tym łatamy, od zawsze się znamy rasta to moje bramy
Raz się prują chamy, raz liczą dolary, raz wokół ofiary
Jak osądzasz brata mojego, nie daj Boże siłą to wrócisz z mogiłą
I nie było miło, kiedy było miło ostatnio, całe życie jakoś za mgłą
Całe życie na dno, zawsze blanta nie wiadro, choć nie było łatwo
To wszystko się jara i wokół sam popiół-o
Obok mnie braciak co rozpala brokół-o
Cię pały wciąż mają na oku, dlatego znikam w mgnieniu oka
Zawijamy pokaz, zawijamy bata na chatach
Wpierdalam batata hakuna-matata, moja była szmata, chuj tam Byle do jutra, jutro wczorajszy
Ziom najcwańszy mnie uraczył, czas mnie zdziwaczył
I mnie dziwi dalej wszystko, dziwka dziwką, wszystko

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #


All lyrics are property and copyright of their owners. All lyrics provided for educational purposes and personal use only.
Copyright © 2017-2019 Lyrics.lol