Koza
Karaluch
[Toczek]

Szedłem ku przestrodze mała
Ciągle słyszałem gdzieś po drodze hałas
Tyle razy już siebie przerosłem, że chyba tu wychodzę z ciała
Czasami żyję jak 19-latek typie zaraz powiem ci jak to działa
Bo szkoła zawsze mnie ograniczała
A więc żyję sobie jak na wagarach (brawa!)
Ludzie czasami się cisną, że tutaj brzmię jak podróba Białasa
I porównują mnie tym do czołówki sceny więc nie mam się za co obrażać
Ludzie czasami się patrzą zdziwieni no bo nie przestrzegam tu wielu zasad
I mają miny jakby zobaczyli Jezusa ale przez Judasza
Łapię obce dziewczyny za dupę i czasami z liścia dostanę
Mówiła mi jakim tu jestem chamem
A potem przyszła i wyszła nad ranem, ej
Kiedyś miałem ten pociąg do sławy, dzisiaj mam w to wyjebane
Wysiadam se na żądanie (gdzie?) mainstream następny przystanek (co?)
Dalej jako dorosły zbieram odznaczenia choć dzieckiem nie byłem na medal (nie byłem)
Mam poczucie winy poczucie humoru i poczuwam się by rozjebać
Słucham czasami raperów z podziemia i myślę, że bardziej pieprzyć się nie da
Mają przy mnie wartość jednego grosza bo mówisz: ,,Reszty nie trzeba"

[Koza]

Wokół mnie ciągle krążą liczby ja tylko coraz bardziej odczułem ich abstrakcję
Kończę film i oglądam napisy ale czuję się jakbym to na nich się zaczynał właśnie
Nowy dzień nowe możliwości nowe rzeczy które za chwilę znów będą nic niewarte
Wszystko co do teraz wykonałem jest dla mnie jedynie kolejnym pierdolonym przypadkiem
Chodzą po głowie pająki tak długo dopóki nie przestanę patrzeć wewnątrz
I nagle posągi przemówią jak przyznam, że nie były martwe
Zakrywam kolejną warstwę dopóki mi jeszcze na to starczy azbest
Rozbijam kolejną ścianę i udaję, że tym razem coś znalazłem
Stawy gdzie topiono małe kotki mijałem je co dzień kiedy chodziłem do szkoły
Preambuła do rzeczywistości na mojej przypadkowi raperzy pisali zwroty
Nie widziałem własnych możliwości a kiedy zobaczyłem musiałem odwrócić oczy
Byłem w każdej jebanej przenośni spróbuj mi wytłumaczyć teraz cokolwiek dosłownie
AAA NIE WPYCHAJ MI SWOICH PRAWD
AAA NIGDY NIE DOTKNĄŁEŚ DNA
AAA TO JAKIŚ JEBANY ŻART
AAA NIE MOGĘ CHCIEĆ JAKBYM CHCIAŁ
AAA IDZIEMY DONIKĄD I JESTEŚMY NADZY A NIE MAMY CIAŁ
AAA A W TEJ SYTUACJI NIE WIDZĘ POWAGI A ŚMIEJĘ SIĘ SAM
[Toczek]

Rzucam puche jakby czary choć wcale nie na legali
Na legalu nie ma wcale mnie lecz wejdę na regały
Potępiany nie lubiany znikły wszystkie moje plany
Niezniszczalny jak karaluch nie zginąłem pod butami