Koza

"Pany rapery"

Tak, tak, tak, pan Koza do woza
I Gospel, dziadzia stary jak dinozaur
Powiem wam trochę prawdy, kurwa
A potem wszystkiego się wyprę, mówiąc, że to demencja

[Refren]
Pany rapery to są chyba zwykłe dziwki
Co drugi kradnie gdzie się da
Ja nie chciałbym być definicją hipokryzji
No bo od dawna jestem, kurwa, taki sam

[Zwrotka 1: Gospel]
Z billboardów szczerzy się Quebonafide
A w łysych baniach miesza się w tej chwili zazdrość ze wstydem
Mówią, że goni za tym kwitem, eksponuje łyżwę
Lubię jego muzyczkę a resztę mam w piździe

Z głośników Wojtek zachwala Tygrysa
Mówi mi jaki szpray używa, gdy wychodzi spod prysznica
A ja się zastanawiam czy mu się chce jeszcze pisać
Lubię jego muzyczkę a reszta mi zwisa

Dziś nawet Fisza szwedzka sieć złapała w sieci
Namawia na mebelki na portalach w sieci
A ja się zastanawiam jak jego ostatni numer leci
Chyba jest jakiś ciężki, a on musi karmić dzieci

Ten typ tymczasem pcha to, czego nie chciał Taco
Lubię nowego Taco, nowego typa jako tako
Jeden wybiera niezależność, a drugiemu płacą

Na dłuższą metę będzie wpierdol, zawsze jest coś za coś
Popek tańczy w Polsacie, sprzedaje konserwy
Ja też bym, kurwa, chciał, lecz płacą tylko w banku spermy
Ostry namawiał mnie do łychy póki mu nie pękły kichy
Teraz sobie robi pierdolonych czołgów serwis

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #


Copyright © 2017-2020 Lyrics.lol