A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #

2NP

"Myślą, mową"

Mam tego za dużo w pizdu
Myśli tornado, fala tsunami
Zdarzyło się nieraz dostać po pysku
Choć najczęściej się napierdalam z myślami
Choć wygrywam z tymi kurwami
To czasem to bywa męczące
Jak wchodzę do sklepu nieraz słyszę w bani:
'Zapierdol batonik', chociaż mam pieniądze
Bywa że też czasem naszpącę, jak myślę kutasem
Nie mam w rozumie miliona
Patrzę jej w oczy i mówię jej: 'słońce
Wczoraj z koleżanką wyszedłem na kielona'
I topię ją w tych farmazonach
To wcale nieprawda, fantazja poniosła
I patrzę z uśmiechem jak odchodzi wkurwiona
Niech trochę pobędzie zazdrosna
A jak mi się nudzi i sos mam
To szukam jakiejś orbity
Choć pobudka potem jest zawsze żałosna
Szkoda, że nie jestem zaszyty
Jak jakiś kolega coś mało wypity
Coś się oszczędza, odbije mi korba
Dolewam mu trochę wódki do popity
Przecież to dla jego dobra
Czasami, myślę, na pleju se pogram
Albo coś poczytam czy zmulę na necie
Albo obejrzę sobie jakiś program
Wyjdę z kolegami lub pogram na flecie
Wyluzuj się kurwa, masz w chuj czasu przecież
Zostaw sobie na później robotę
Po dwudziestej trzeciej jest jebany (?)
Brakuje ci tylko dwóch zwrotek

Myślą, mową, myślą, mową
Uczynkiem i zaniedbaniem
Panie kapelanie
Chyba mam nasrane w banię
Myślą, mową, myślą, mową
Uczynkiem i zaniedbaniem
To nie spowiedź, dzbanie
To moje niedojebanie
Myślą, mową, myślą, mową
Uczynkiem i zaniedbaniem
Panie kapelanie
Chyba mam nasrane w banię
Myślą, mową, myślą, mową
Uczynkiem i zaniedbaniem
To nie spowiedź, dzbanie
To moje niedojebanie

Czasem rozkminiam, czy jestem normalny
Czy każdy w bani ma też taki raban
Czekałem na pociąg gdzieś na Centralnym
I jakiś gość sobie wpierdalał kebaba
I ogólnie laba, słuchałem muzyki i nie czułem głodu
I nagle mam pomysł wezmę sobie gryza
O tak dla zgrywy, tak bez powodu
Nie mam żadnego zawodu
Ani wykształcenia, to jebię w fabryce
Przecież ja będę miał hajsu jak lodu
Zarobię na pierdolonej muzyce
I ogólnie to średnio ogarniam życie
Gorzej to tylko wypadam na trackach
A nie ma dnia, kurwa, żebym nie cisnął
Komuś od jebanego tępaka
Znam niejednego pijaka, znam moczymordy (?)
Znamy się wszyscy tutaj od dzieciaka
Zawsze jedziemy z gorzałą na całość
Ale mi to zawsze mało
Budzę się rano, przyjebałem zgona
Dzwonię do zioma, co się odjebało
'Poszedłeś na stację (?)'
Czasem mam plan, żeby czegoś dokonać
Trochę się ogarnąć, trochę postarać
Tym trybem życia nie zrobię miliona
Ale małe kroki, od jutra nie jaram
Lecz nie wszystko naraz
Jak rzucę palenie, to zacznę biegać
Nagle przychodzi esemes:
'Tomasz, ej, idziesz się z nami najebać?'

Myślą, mową, myślą, mową
Uczynkiem i zaniedbaniem
Panie kapelanie
Chyba mam nasrane w banię
Myślą, mową, myślą, mową
Uczynkiem i zaniedbaniem
To nie spowiedź, dzbanie
To moje niedojebanie
Myślą, mową, myślą, mową
Uczynkiem i zaniedbaniem
Panie kapelanie
Chyba mam nasrane w banię
Myślą, mową, myślą, mową
Uczynkiem i zaniedbaniem
To nie spowiedź, dzbanie
To moje niedojebanie

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #


All lyrics are property and copyright of their owners. All lyrics provided for educational purposes and personal use only.
Copyright © 2017-2019 Lyrics.lol