Z nieba lyrics

Kubańczyk

[Zwrotka 1: Kubańczyk]
Fani kupują pre-order, ja miesiąc bez tracku, co z tobą Kubańczyk?
Ostatnie miesiące to praca nad płytą i ciężkie treningi do walki
Rano zakładam te Nike, wracam tu byku wieczorem
Salka i studio, potem fakturki, i patrzę czy maile sprawdzone (wow!)
Wszystko to ja mam na głowie, szybko musiałem dorosnąć
Widzicie finalny efekt, a przed tym to jeszcze jest ciężkie rzemiosło
Sporo jest tracków nagranych, lecz inny mam nastrój i nie wiem co wydać
Dzwonię do Krupka: „Halo?”, „Studio na jutro, bo zacząłem pisać!” (ej!)
Miałem być teraz na klipach, a jest zupełnie odwrotnie
Doba jest dla mnie za krótka, wciąż siedzę po nocach, dopinam pre-order
Trochę mnie wszystko przerosło, też jestem tylko człowiekiem
Premiera miała być w styczniu, lecz tego nie czułem, a teraz rozjebię

[Pre-refren]
Wchodzę już na wyższy level, nie tylko w muzie, lecz w życiu
W miesiącu to płacę podatki większe niż niejedna rata kredytu
Dwa pięć na karku, a bagaż doświadczeń ma pełny jak samary w nerce
Wersy są zawsze prawdziwe, dlatego tak łapią za serce

[Refren]
To nie spadło z nieba (nie, nie!)
Ja dawno byku już nie rzucam, a codziennie biegam
Czasem nie ma przebacz
Większość widzi we mnie lajki, a już nie człowieka
Ten mój czas jest teraz
Przekreślili grubą krechą, spójrz na wyświetlenia
Choć na koncie większe zera (ta!)
To ja się nic nie zmieniam, z osiedla, po marzenia

[Zwrotka 2]
Dalej taki sam! Zero kontaktu przez lata, a teraz mi piszą „ja zawsze wierzyłem”
Odbicie w lustrze tym fejkom to szybko pokaże kto tu jest debilem
Kolejny DM, w Wigilię siedzę z rodziną przy stole
Więc się zastanów czy wtedy wypada spamować czy twoją kuzynkę pozdrowię, Boże (oh!)
Sam jestem swoją wytwórnią, za mnie to nikt nie ogarnie
Czasu nie starcza mi na nic, lecz kształtuję to byku bardzo mentalnie
Silny charakter, wielu na starcie się szybko poddaje
Pytają jak odnieść sukces w tym kraju, wyżej odpowiedź na twoje pytanie, ej
Nagrodą kolejne złota, doszła też trzecia platyna
Czasem bym chciał gdzieś się zaszyć i nie esperalem, a na Malediwach
I poodpoczywać
Yeah, yeah, dlatego po płycie znikam

[Pre-refren]
Wchodzę już na wyższy level, nie tylko w muziei, lecz w życiu
W miesiącu to płacę podatki większe niż niejedna rata kredytu
Dwa pięć na karku, a bagaż doświadczeń ma pełny jak samary w nerce
Wersy są zawsze prawdziwe, dlatego tak łapią za serce

[Refren]
To nie spadło z nieba (nie, nie!)
Ja dawno byku już nie rzucam, a codziennie biegam
Czasem nie ma przebacz
Większość widzi we mnie lajki, a już nie człowieka
Ten mój czas jest teraz
Przekreślili grubą krechą, spójrz na wyświetlenia
Choć na koncie większe zera (ta!)
To ja się nic nie zmieniam, z osiedla, po marzenia

Think your friends would be interested? Share this lyrics!

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #

Contact Us DMCA Policy Privacy Policy
Copyright © 2013-2021 Lyrics.lol