Okkervil River - A Stone (Polskie Tłumaczenie)
[Zwrotka 1]
Gorący oddech, chropowata skóra
Ciepłe śmiechy i uśmiechy
Najczulsze słowa szeptane szczerze
Podoba ci się to wszystko
Ale choć podoba ci się to wszystko
Kochasz kamień. Kochasz kamień
Bo jest gładki
I jest zimny
I najbardziej pragniesz, by powiedziano ci
Że jest cały twój
[Refren]
Kochasz białe żyły, kochasz twardy odcień szarości
Największy ciężar, najniezgrabniejszy kształt
Najziemistszy zapach, najpustszy ton
Kochasz kamień
[Zwrotka 2]
A ja jestem za szybki, nazbyt lubię płomienie
A potem dzwonię do znajomych
A potem biorę winę na swoje barki
Gdy ty wybierasz kamyki z rowu, kilometry temu
Jesteś gdzieś tam, śpiewając piosenki, a ja wykrzykuję wyzwiska w dole
Na niewzruszony ekran, popadajac w jebany obłęd
Czy daję się ponieść, czy wyolbrzymiam?
Cóz, skarbie, cóż mam powiedzieć?
Wiesz, że nigdy nie twierdziłem, że jestem kamieniem
A ty kochasz kamień
[Refren]
Kochasz kamień, bo jest ciemny, i jest stary
A gdyby mógł ożyć, przestałabyś żyć samotnie
[Zwrotka 3]
I chyba wierzę, że gdyby kamienie mogły marzyć
Marzyłyby o tym, by kładziono je jeden przy drugim, kawałek po kawałku
I zmieniono je w zamek dla jakiejś wyniosłej królowej
Której nie mogą znać
A gdy córka ów królowej dorośnie
Myślę, że będzie śliczna i uparta i odważna
A zalotnicy będą wyprawiać się z odległych królestw
Tylko po to, by dać o sobie znać
I chyba znam tę gorzką konsternację
Kochanka, który przynosił świeże bukiety każdego dnia
Gdy odprawiła go, by wspominać jakiegoś szelmę
Który raz podarował ledwie jedną różę, jednego dnia, lata temu
Gorący oddech, chropowata skóra
Ciepłe śmiechy i uśmiechy
Najczulsze słowa szeptane szczerze
Podoba ci się to wszystko
Ale choć podoba ci się to wszystko
Kochasz kamień. Kochasz kamień
Bo jest gładki
I jest zimny
I najbardziej pragniesz, by powiedziano ci
Że jest cały twój
[Refren]
Kochasz białe żyły, kochasz twardy odcień szarości
Największy ciężar, najniezgrabniejszy kształt
Najziemistszy zapach, najpustszy ton
Kochasz kamień
[Zwrotka 2]
A ja jestem za szybki, nazbyt lubię płomienie
A potem dzwonię do znajomych
A potem biorę winę na swoje barki
Gdy ty wybierasz kamyki z rowu, kilometry temu
Jesteś gdzieś tam, śpiewając piosenki, a ja wykrzykuję wyzwiska w dole
Na niewzruszony ekran, popadajac w jebany obłęd
Czy daję się ponieść, czy wyolbrzymiam?
Cóz, skarbie, cóż mam powiedzieć?
Wiesz, że nigdy nie twierdziłem, że jestem kamieniem
A ty kochasz kamień
[Refren]
Kochasz kamień, bo jest ciemny, i jest stary
A gdyby mógł ożyć, przestałabyś żyć samotnie
[Zwrotka 3]
I chyba wierzę, że gdyby kamienie mogły marzyć
Marzyłyby o tym, by kładziono je jeden przy drugim, kawałek po kawałku
I zmieniono je w zamek dla jakiejś wyniosłej królowej
Której nie mogą znać
A gdy córka ów królowej dorośnie
Myślę, że będzie śliczna i uparta i odważna
A zalotnicy będą wyprawiać się z odległych królestw
Tylko po to, by dać o sobie znać
I chyba znam tę gorzką konsternację
Kochanka, który przynosił świeże bukiety każdego dnia
Gdy odprawiła go, by wspominać jakiegoś szelmę
Który raz podarował ledwie jedną różę, jednego dnia, lata temu