Sentino
INTRO

[Intro: YOGI]
Nie martw się już niczym brat
Wbijam w jego serce oczkowy hak
On fałszywy bo dwie twarze ma
Za srebrniki duszę sprzeda
Już nie będzie patrzył w oczy, bo już puste ma spojrzenie
Jak manekin plastikowy, wbija nam się w tła
My inaczej wychowani, bo ulica to nasz dom
Nie ma tam chilloutu, jest tam same zło
A on tylko zwykły fake, nie ma on kontaktu z niczym
Plastikowe karabiny, wygenerowane mity
Z góry na dół szybka droga, mając wybór rozczarował

[Zwrotka: YOGI]
Źle on zrobił, że oszukał
Przez to ze mną stanie szranki
Zgaszę światło, łeb rozjebie
Słyszę kroki już kostuchy
Diabeł ręce już zaciera
Nie podniesie się już po tym
Ja dla brata jestem bratem
Dla kurestwa zawszе katem

[Zwrotka: Sentino]
La Cultura, La Cultura
Ciężki metal, Sepultura
Wszyscy na jеdnego, nadal stoję, nadal ze mnie furiat
Tylko moja banda, w głowie demony i wóda
Samo zło, poeci z Chile, a mój brat to jak w Sanduka
Nie ma prawa nikt już z nami gadać
Trzy paszporty, kasa w krypto, pizda ssie, po chuj mi xanax?
Inny level, inny stan umysłu, wizje mam jak wariat
Tu są ruchy, ten ruch będzie ruchał wszystko tak jak Anthrax
Jestem niebezpieczny nie tylko dla społeczeństwa, dla samego siebie
Coś mi gada, kwestia czasu aż twój kasztan się rozjebie
Każdy kozak jak przychodzą w stu te farbowane lisy
Co do czego, stoją się jąkają, mali anemicy
Robię tylko biznes tam gdzie mogę ufać ludziom
Jajogłowe zwyrodnialce, hormonowe niech się ciągną
La Cultura, La Cultura
Ciężki metal, Sepultura
Będziesz widział wszystko w 3D
Będziesz śpiewał jak Ozuna