P.A.F.F.
Gonię zachód słońca
[Zwrotka 1: Dogas]
Życie wywiera na nas zbyt dużą presję
Zbyt wielu ziomów pije dzisiaj, ma depresję
Zamykam sesję, idę na przód
Wróciłem z Ameryki, Afryki - łapię nastrój
Płynę na statku w przestrzeni dźwięku
Czuję niepokój na tej pustyni zamętu
Kapelusz lęku, różowe okulary
Ta niepewność pcha mnie na przód, chcę widzieć same zmiany
Mgła w oddali, ciemność za plecami
Nie widzę drogi, zostawiam ślady krokami
Oceanami żeglowałem po rozdrożach
Karmiony marzeniami, zapatrzony w polarnych zorzach
Mam zapałkę w ręku, oby wznieciła pożar
Za zimny świat, ledwo trzymam się na nogach
Odnajdę księgę prawd, jeśli tylko zdołam
Siła gwiazd, słoneczny wiatr, niczego mi nie szkoda

[Refren: GPD x2]
Gonię zachód słońca, dążę do zmian
Biorę co mi los da, mam własny plan
Dawne żale zakopałem, nie będę sam
Odnajdę nas w konstelacji gwiazd

[Zwrotka 2: Dogas]
Spacer emocji pod wodospadem zmysłów
Nie mogę się uwolnić od życiowych aforyzmów
Mam życie jak z filmu, powiedział mi znajomy
Dla nich pewnie komedia, dla mnie dramat pierwszej wody; "Nic śmiesznego"
Choć wszyscy boki zrywać
Widziałem jak umiera pasja, schowałem ją wśród sylab
Jak w czasie wojny Żyda pod podłogą, marzenia trzymam
I czekam tylko na to, żeby deski wyrwać
Mea culpa, moja wina, gdy dawne czasy wspominam
Te głupoty za szczyla, nikt nie wiedział, ile warta jest chwila
Za dużo inni pamiętają, za dużo ja zapominam
Za krótko bliscy zostają, kiedy pragniemy ich trzymać
A to, że sny się spełniają znamy z koszmaru życia
Dragi mi nie pomagają, potrzebna mi jest cisza
Lecz kiedy myśli mi krzyczą w głowie jak mandragora
Nieważne co mi powiesz, idę w kierunku słońca

[Refren: GPD x2]
Gonię zachód słońca, dążę do zmian
Biorę co mi los da, mam własny plan
Dawne żale zakopałem, nie będę sam
Odnajdę nas w konstelacji gwiazd