VNM
Nikt nie jest doskonały
[Intro]
Wiesz? Tak myślę nieraz, że życie jest spoko
Bawię się, piję, mam zajebistych przyjaciół
Ale i tak wiem, że to nie jest jeszcze to
Wiem, że ktoś ciągle na mnie liczy
Że stać mnie na więcej
Kurwa, wiem, że mogę to zrobić !
Tylko jak?

[Verse 1: VNM]
Po tym, jak lekarze uratowali mi życie
Do szpitala w Gdańsku po mnie przyjechali rodzice
Miałem 4 lata, frajdę, że jadę samochodem
Śmiałem się, oni płakali cała drogę
Ojciec powiedział mi to, chciał, żebym wiedział to bo
Życie to kurwa, on nie chciał, bym się zjebał na dno
Przez lata chciałem wyszperać tym sens
Chyba dorosłem, bo teraz już wiem, nie mogę tylko kierować się
Tym co chcę, bo to nie jest to
Muszę tez robić to, czego inni ode mnie chcą
Bo wtedy rodzice, tonę łez rozlali w gniewie
Płacząc, z miłości do syna, nie do samych siebie
To jest proste teraz, robię postęp teraz
Życie jest podłe, ostre nieraz, ja drobne zbieram
Siedzę w tej Anglii, pisze, robię tą płytę
Jest lipiec, jeszcze nie mam szkoły
Kurwa, co jest z tym życiem
Maturę mam w szafie, 2 lata szkoły do pyłu
Rodzice mówią "Młody się przyłóż" - Ja głowę do tyłu
Jestem leniwy jak luj, a chciwy jak chuj
Tak leniwy, że z ziomkiem ruchałbym diwy na pół, ta
Podjąłem iście decyzji i jedna podjęła mnie
To ciągła myśl, żeby iść się napiździć
Życie jest jak ziom, czasem robię głupstwo z nim
Ale życie jest jedno, VNM - zrób coś z tym
[Ref. VNM]
Nie jestem doskonały, kładę chuj na to bo
Nikt nie jest, ale czasem wkurwia mnie to
Kiedy powinienem, to nie mogę wziąć się w garść
A chce pokazać każdemu tu, że na coś mnie stać. [2x]

[Verse 2: VNM]
"Uciekam z domu" - te słowa miały wielką moc
Uciekałem, ta, kurwa, na jedną noc i szedłem
Na pudłach stać, do kumpla grać
Kurwa mać, ziom, muszę tu do jutra spać
Mama przez to gubiła swe sny, lecz nie dzwoniła po psy
Wiedziała, że wróci tu kimać jej szczyl
No cóż, byłem młody i głupi, nieraz myślę, że nic się nie zmienia
Nikt mi nowej głowy nie kupi
Mówią: życie jest piękne, gdy żyć się umie
Dla mnie życie jest dźwiękiem, innego nic nie umiem
Na razie, a co mam mówić, jak mnie jakaś laska pozna
Że robię rap, coś jak Jeden Osiem L? - aha, dobra
Myśli sobie, 21 lat z maturą, bawi się w teksty
Jeździ astra furą, nawet nie mam fury, więc
Jestem w tym fachu jak burak
Bo dla niej teksty bez pieniędzy to makulatura, ta
W sumie chyba z jednej strony ma racje
Po chuj wypluwać się na scenie za gromkie owacje
Nie jestem poetą, chcę mieć pracę, jak facet, a raczej
Na razie płacę, tracę kasę, jak pacan, nie facet
Nie chcę sławy, chcę mieć hajs, żebym mógł żyć
Na razie muszę z tej potrzeby tu gnić
Musze hajs z obcej gleby tu zbić
Bo gdzie jest hajs, musi 834 tam być
[Ref. VNM]
Nie jestem doskonały, kładę chuj na to bo
Nikt nie jest, ale czasem wkurwia mnie to
Kiedy powinienem, to nie mogę wziąć się w garść
A chce pokazać każdemu tu, że na coś mnie stać. [2x]