Verba
Ślub
[Refren]
To był piękny dzień
Tak upalny, że modliłeś się o deszcz
Ona w białej sukni szła pomału
Ku tobie jak w raju

[Zwrotka 1]
On o krok za nią, ale zawsze przy niej
Gotów oddać życie tej jedynej
Wszystko jeszcze jest przed nimi
Wspierajcie się w każdej chwili
Nie pytaj jak się poznali to nieważne
Połączyło ich uczucie - żelazne
Wkrótce mieszkanie znaleźli przytulne
Ja poznałem ich niewiele później
Upadki i wzloty mieli - to prawda
Ale każdy tak ma to sprawa naturalna
Nie zawsze w miłości jest słońce na niebie
Ważne że w potrzebie nigdy nie zawiedli siebie
Ona w domu, on kierowca ciężarówki
Nocne trasy ale nie bał się harówki
Wspólne życie, nie ważne trudności
Razem być do późnej starości

[Refren]
To był piękny dzień
Tak upalny, że modliłeś się o deszcz
Ona w białej sukni szła pomału
Ku tobie jak w raju
[Zwrotka 2]
Goście rozjechali się, wrócili do swych spraw
Mijały miesiące, to był boski czas
Zadecydowali, chcą mieć swoje małe szczęście
9miesięcy minęło tak pięknie
Lecz gdy ich mały synek pojawił się na świecie
Zagrożenie życia, lekarzy niedopatrzenie
Karetka na sygnale rozcinała noc czarną
Oni przerażeni - to nie może być prawdą
Zbyt mały by operować chore serduszko
A z każdym dniem może być za późno
Ona co noc spała w szpitalu na podłodze
On nocował gdzieś po ludziach by codziennie być koło niej
Widzieli tam jak niejedno dziecko umierało
Płaczące matki gdy im wszystko odbierano
Lekarze mówią, że za wcześnie żeby operować
Tylko obserwacja - nie można ryzykować

[Zwrotka 3]
Wszystko się wali i coraz więcej przeszkód
Do swojego domu mają 100 km
Oszczędności rozchodzą się momentalnie
A szpitalne procedury są fatalne
Po wielu tygodniach w końcu operacja
Lekarz mówi że jest duża szansa
Do domu powrót na szczęście razem
Co będzie później - czas pokaże
Razem są ale boją się o jutro
Ciągły strach czy wytrzyma serduszko
Szczęście niepewnością rozdzierane
Dni niespokojne i noce nieprzespane
Ta historia niestety jest prawdziwa
Zakończenia los jeszcze nie napisał
Życie to nie bajka co zawsze dobrze się kończy
Na dobre i na złe póki śmierć was nie rozłączy
[Refren]
To był piękny dzień
Tak upalny, że modliłeś się o deszcz
Ona w białej sukni szła pomału
Ku tobie jak w raju
To był piękny dzień
Tak upalny, że modliłeś się o deszcz
Ona w białej sukni szła pomału
Ku tobie jak w raju