Antologia Polskiego Rapu
Sylwetki - Gedz
Jakub Gendźwiłł, ur. w 1990 roku w Malborku. Związany z trójmiejską sceną reprezentant hiphopowej nowej szkoły. Raper wystarczająco muzykalny, by poradzić sobie z partią śpiewaną, również producent. Takie połączenie pozwala mu na wszechstronność oraz luz za mikrofonem i za to jest najbardziej ceniony. W 2011 roku został finalistą promującej rapowe talenty akcji Popkiller Młode Wilki. Ma na koncie wiele różnorodnych kooperacji z artystami, takimi jak Borixon, Jot, Paluch, Kajman czy PeeRZet. Po wydanym w 2012 roku minialbumie „Ręka na pulsie” w 2013 pojawiło się pełnowymiarowe wydawnictwo solowe „Serce bije w rytm”. Flirtująca z trapem, cloud rapem, dubstepem czy drum’n’bassem, ale też niestroniąca od funkowego groove’u płyta wspięła się na trzydzieste piąte miejsce zestawienia OLiS. Teledyski do singlowych „Mówisz mi, jak mam żyć” i „Lekki wieje wiatr” przekroczyły na YouTube barierę 100 tysięcy wyświetleń, zaś do „Otisa” – 200 tysięcy. „Mocny kandydat do debiutu roku, ale i pozycja, która powinna przewijać się w rozważaniach nad płytą roku” – wyrokował w recenzji Mateusz Natali, redaktor naczelny Popkillera. Przyjęcie krążka było ciepłe i jeżeli coś debiutantowi zarzucano, to to, że za atrakcyjnym dla ucha stylem kryją się nie dość wyraziste wersy i niedostatek treści

Gedz wychował się na muzyce ściśle związanej ze środowiskiem deskorolkowym. Dzięki zamiłowaniu do kawałka drewna na kółkach poznał szerokie spektrum nagrań – od Ultramagnetic MC’s przez Rage Against The Machine po Le Tigre. Dobrze pamięta, jak za 7 złotych zakupił swoją pierwszą kasetę rapową, „W 63 minuty dookoła świata” Kalibra 44. Teksty zaczął pisać w 2003 roku. – Pisałem, słuchałem, słuchałem, pisałem – mówi raper, nawiązując do wersów Włodiego z Molesty. – Ale wszystko było miałkie i śmieszne. W latach 2002-2006 słuchałem dużo Vienia i Pelsona, Borixona, Tedego. Sporadycznie przewijały się płyty WNB, Volta, z tym że zawsze jakoś bardziej ciągnęło mnie do muzyki zza oceanu. Regularnie kupowałem „Ślizg”, czytałem wywiady, poznawałem środowisko i artystów. W okolicach 2006 roku dotarł do mnie rap z południa Stanów i w sumie wtedy tak naprawdę się zaczęło

Pierwszy etap działalności Gedziuli to silna inspiracja Lil’ Wayne’em, do dziś uważanym przez niego za rapera dla sceny przełomowego. Młody MC podpatrywał flow, pożyczał beaty, ale nie interesowała go kariera „polskiego Weezy’ego”. Pierwsza myśl o nagraniu pełnoprawnego materiału pojawiła się w 2009 roku, a rok później prace ruszyły. Album wiele razy zmieniał swoją postać, dużo kawałków zostało odrzuconych. – Przez czas powstawania albumu rozwijałem się chyba trochę za szybko i to było głównym powodem notorycznego przesuwania daty wydania. Za pomocą „Serce bije wrytm” chciałem przede wszystkim udowodnić sobie i tym, którzy są przeciw mnie, że jednak potrafię zrobić coś dobrego, świeżego, będąc sobą – wyjaśnia Gedz. Muzykę na debiut przygotowali SherlOck, Grrrracz, Grubz, Henson i Tyno, choć sam gospodarz również maczał palce w produkcji. Ta lista mogła zostać wzbogacona o parę popularnych ksywek, niemniej gospodarzowi zależało na tym, by za beaty odpowiadały osoby sprawdzone przez niego jeszcze przed powstaniem płyty, z którymi zna się kilka lat i rozumie nie tylko w kwestiach muzycznych, ale też życiowych. Podkłady są tym ciekawsze, że Polacy parafrazują dokonania zza oceanu, odwołując się do konkretnych utworów Drake’a czy Watch The Throne, czyli projektu Kanyego Westa i Jaya-Z. „Serce bije w rytm” nie tylko czyni aluzje, ale też nawiązuje dialog z panującymi w hip-hopie trendami, prezentując przy tym wiele jego odcieni. – Klasyczny rap to taki ojciec dla całej reszty i moim skromnym zdaniem, nie powinien zachowywać się jak Kronos. Wszystkie gatunki winny być traktowane na równi i żyć w symbiozie. Nasz kraj powoli otwiera się na świat, ale wciąż żyjemy w zaścianku, a ludzie boją się nowych rzeczy i eksperymentów, bo zwyczajnie wszystko, co jest nieznane, z założenia jest złe. Mam nadzieję, że to niebawem się zmieni – tłumaczy swój rapowy eklektyzm Gedz. Pytany, jakie miejsce widzi w polskim hip-hopie dla siebie i jakie są jego cele na przyszłość, odpowiada krótko: – Iść do przodu, unosić się coraz wyżej, nie spoczywać na laurach, robić swoje. Na razie widzę tylko światełko w tunelu