Fabryka na cymencie stoi

Fabryka, fabryka, na cymencie stoi
A któż mie tyż teraz z fabryki wyzwoli

Nie wyzwoli matka, nie wyzwoli ojciec
Jak mnie nie wyzwoli dobry mamy chłopiec

Wszystko mi się dobrze w fabryce powodzi
Sama mi maszyna do cylindra wchodzi

Tylko mi się widzi, że na dniówkę mało
A mnie, sosnowiance, więcej by się zdało

Trzydzieści kopiejek i kromeczka chleba
Od szóstej do szóstej nici chytać trzeba