Szulinio
Nie rób już scen
[Refren: Szulinio]
Nie rób już scen, bo jaki w tym sens, no powiedz mi
Na ucho po cichu
Jestem, kim jestem, Ty jesteś, kim jesteś, więc po co nam tytuł?

[Zwrotka 1: Szulinio]
Wszędzie tylko szelest, tych pieprzonych sreberek do pieczenia
Każdy rozbiera je namiętnie, z tym dźwiękiem mam MMA
Ktoś przegląda mema obok, znowu Peszkin
Gimba szaleje z angielskim “all is crazy”
Dzień jest piękny, bo nie pada
Już kolejny listopada “no nie gadaj, jak to leci..”
Też tak często sam powtarzam, w niepowtarzający sposób
Przetwarzając w myślach zdanie, które mówi kilka osób
Naraz, nara, siema, nara
Co tam, spoko, zaraz wracam, zróbcie jakis hałas..
Sam w to wpadam na koncertach
Błędne koło mnie nakręca, lecz uciekam
Tak jak od tych słów najprostszych typu “paa, jaka bekaa”
Nie lubię narzekań, ale sam narzekam
Choć nie ma na co narzekać, chodź ze mną refren pośpiewać!

[Refren: Szulinio] [x2]
Nie rób już scen, bo jaki w tym sens, no powiedz mi
Na ucho po cichu
Jestem, kim jestem, Ty jesteś, kim jesteś, więc po co nam tytuł?
[Zwrotka 2: Szulinio]
Nie przepadam za hałasem, więc unikam spędów
Chociaż znana mi regułka "byle do weekenduuu"
Czasem ruszam jak Felipe w Melo
I za bardzo mnie nie rusza, że ktoś buja się jak heros
Płonie papieros, ja nie palę, więc odchodzę
Po drodze, poratujesz? znasz odpowiedź
Na co dzień mam problem ze srebrem, już wspominałem
To wspominam źle
Nienawidzę tych dźwięków, bo burzą mi nastrój
Ta pani ukradkiem spojrzała mi na strój
Na rynku występy, tą gitarę weź nastrój
Pół na pół nas dwóch i litr na stół, maestro!
Na bieżniach zdzierają gardło, leć do końca!
Ale nie widzę nikogo, kto prognozuje na Bolta
Pod sklepem stała ekipa, wszyscy z prognozą na bolsa
Ja tymczasem się ulatniam, Wingardium leviossaa!

[Refren: Szulinio] [x2]
Nie rób już scen, bo jaki w tym sens, no powiedz mi
Na ucho po cichu
Jestem, kim jestem, Ty jesteś, kim jesteś, więc po co nam tytuł?

[Zwrotka 3: Adi Nowak]
A ja chciałbym, te, kupić pistacje, kilo, zważę jako słonecznik
Byle nie były solone i się nie dopieprzył kasjer
Do tego sporo jointów i dawaj na stacje
Wsiądźmy do złego pociągu, może lepszym się okażę
Nasza relacja jest stelażem pod scenę
Lubisz przybroadwayić, jestem bardziej fanem niż hejterem
I jak rzemyk się wiążemy, po to by przyzwyczajenie
Do rzeczy nowych zjadło nas jak, uwaga, jedzenie
Wokół przestrzenie zajęte, środkiem czegoś chyba jesteśmy
Gramy na en ronde, instynkty pierwotne grzmią w nas
Patrzę się jak w obraz w ciebie, tylko bez tych obraz, dobra?
I tak jedno drugiego nie może ograć
Chcesz być dobrą to się w nią przepoczwarz
Z widownią przechodzę na ty, a tobie mówię miss
Tocząca małe wojny
Rozpoczynasz wielkie sceny no i kurde właśnie tu lubię wystąpić
Z szeregu tych kłótni durnych
Chodź lepiej założymy jakieś fake konta i idiotów potrollujmy
Albo do marketu po alejkach kitrać czyjeś wózki
Albo odpalmy CS'a i weźmy do teamu ruskich
Albo podróbmy legitkę, by wejść na film dla dorosłych
Lub dla beki chodźmy w pisuarach robić dwójki
Albo chodźmy po szpitalach popodmieniać noworodki
Albo schowajmy się z tymi pojebanymi pragnieniami
Udawajmy normalnych i mądrych
Albo po prostu pukajmy się tak, żeby usłyszał sąsiad
Albo po prostu uśmiechnijmy się i zróbmy pycha obiad
Albo po prostu zapraszam do wyra pospać
Opada kurtyna, chodź przykurzyć czując kurzu posmak
I jedna prośba
[Refren: Szulinio] [x2]
Nie rób już scen, bo jaki w tym sens, no powiedz mi
Na ucho po cichu
Jestem, kim jestem, Ty jesteś, kim jesteś, więc po co nam tytuł?Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska