101 Decybeli
Outro
[Zwrotka 1]
Nie miałem nigdy niczego pewnego
Moje decyzje to kwestia kontrastów
Chujowe rady brałem garściami
Niczym Lil Peep paki Xanaxu
Jeśli cię miałem - raniłem
Jeśli bolało - żałuję
Tych parę propsów, które tu zgarniam
To ciągle za mało, by nie mieć pod górę
Chcę z bandą ziomów zabrać ten hajs do grobu
Umieścić swoje miasto wyżej od tego smogu
Chociaż ambicją nigdy nie był tylko ten plik, plik
Umrę próbując jak 50'
W życiu robaka tu przyda się lifting
Dziwki nie zajdą za skórę mi nigdy
We krwi mam tylko poczucie drogi
Osiem płyt, które mam już za sobą
Mówią, że nie jestem powiewem mody
Jak Post Malone "Don't wanna die, too young"
Przynajmniej ziom, kiedy przestanie kolejny too young
Robić słuchaczom wodę z cerebru
Chociaż zostaje co raz mniej artystów
To radzę lepiej ci nie celebruj
Bo jak się wkurwimy, rozniesiem w pizdu
Przytułek biedy, zwany polskim hip-hopem
Jeśli widziałeś mnie w muzycznym grobie
To epitafium zostaw na potem
Filipek