Adi Nowak

"Day off"

[Zwrotka 1]
Nareszcie wybiła szesnasta, jadę przez pół miasta z tyry na house
Myślę: "szybciej tramwaj, bity już czekają na nas"
Zaczynam pracę, kiedy kończę pracę
Twój idol na bank to kuma o co chodzi

On też, kiedy ty se na dupie leżałeś
To siedział nad kartką, to wymaga godzin

I wyjebane miał w to, że inni się bawią
Jego za to bawi ile dziś ci zapłacą

Za twoje wkurwienie co dzień o szóstej rano
Gdy nic ci się nie chce i odmulasz się kawą

Wole się oddać ciut przyjemniejszym sprawkom
Popa na tych leszczy, co gniją pod klatką
Zawsze byłem z tych, co niewiele się martwią
Takimi i tamtą i tamtą i tamtą

I manto nie raz życie spuszcza, to jeb to
I jak co to jeb tą atmosferę spiętą
Nie po to zabijam coś z każdą piosenką
By wymyślać spory tu z jakąś panienką
I am single, I am, I am single - siema (siema!)
I am single świnio, nie chcesz tego zmieniać

A ziomy pytają, czy palimy dżordża
To mówię, że spoko, ale chce dzisiaj coś tam
Napisać i przyzwyczaiłem ich chyba, że u mnie brak czasu to norma
I mówię im "korwa, no ziomy ogarniać
Ile można co dzień po dychę się zbijać?"
I mówię se "dobra, to nie moja sprawka"
A po chwili "Jak to? To prawie rodzina"
I może ty też masz gdzieś takiego ziomka, od którego słyszysz znów: "miłej zabawy"
Zawsze kiedy ekipą idziecie pochlać
A on robi swoje, po czym solo pali
A za parę lat usłyszy o nim więcej ktoś
Zamiast paru szmat wtedy, dzisiaj zrobi niezły sos

Ale musi odpocząć, musi odpocząć
Ej, muszę odpocząć
A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #


Copyright © 2017-2020 Lyrics.lol