Oyche Doniz
Kamikaze
[Zwrotka 1: Dudek P56]
Wjeżdża z klasyką, nakurwię Ci mu, nadjeżdża tym razem jak viper
Na pewno i tym razem wyrwie ze snu, wyceluje celnie jak snajper
Nadjeżdża D z fabryki P, dalej cyferki widnieją w przekazie
Ostrzymy siekierę, podnoszę barierę, podjeżdżaj rowerem na teren, pegazie
Rymy jak tarka, Kamikaze znów
Przyda się latarka na porwanie głów
Mówiłem, nie kalka, oryginał, przekaz
Zielona samarka, karabin to lekarz

[Zwrotka 2: Oyche Doniz]
Słoma z butów, w numerach kapusta
Zanim powiesz, weź się poklep, kurwo, w usta
W wazie pływa rosół z koguta
Robię z niej wazon na kwiaty dla trupa
Masz tu gratis ryjków wieprzowych
Kopsam w bułę Ci krążek wołowy

[Bridge: Oyche Doniz]
To nie Filis, Zemsta komedią
Dawno temu, to ujął Fredro

[Zwrotka 3: Warunia]
Dziś słuchasz tego, to coś nowego, kojarzysz na pewno ten styl
To Miejski Sort i Oyche Don, zrobimy rozpierdol, tu my
Jak Kamikaze, jak Kamikaze
Wu, przedstawię tu progres, na dolinę nic nie poradzę
Próbuję i czuję się z tym trochę lepiej
Tak czuję, że z dnia na dzień bardziej to klepię
I widzę, że nie jest tu za kolorowo
Chcę zostać tu sobą i zacząć na nowo, podstawa to pomyśleć głową
[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]