A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #

Oxon

"Nie wypada"

[Hook: Oxon]
Zwykle robimy sobie bekę
Choć nie wypada nam (x3)
Żyje się nam tak w sumie dużo lepiej
Choć nie wypada nam (x3)
Gramy od lat za te rapy mając respekt
Choć nie wypada nam (x3)
Choć dla wielu ludzi może być to śmieszne
Bo nie wypada nam (x3)

[Zwrotka 1: Kojot]
Wchodzę pewnie jak zawsze i może nie wypada ale nikt nie odmówi tych skilli mi
Akurat się składa że to co nas dzieli to odległość jak z Polski do Filipin
Odwrotność Michaela wszyscy chcą być czarni odbija tu ciągle po chwili im
Ich wyjebię na księżyc, niech tam spacerują bo ja sie nie cofne jak Billie Jean
Reszta cicho teraz jest ta chwila no bo wjeżdża Hipo - mam ziomów techników
Jestem grubym kotem jadę jak po prochu mów mi Krizz Kaliko
Jestem pojebany i się wkręcam i to nie bierz mnie na litość
Bo jak cie nie lubię zamknę cie w piwnicy puszczę Despacito kumasz Despacito
Każdy japa jak Baraka, każdy mały i brzydki jak karakan
A więc spotka ta kara was
Ofiara mas, trzęsienie ziemi jak w Caracas
Słysze jedzie twój karawan - koniec show nara
Opuszczamy ten parawan byłeś dla nas jak padawan
Taki wpada plan, myślałeś co nie wypada nam?
Ty masz fajny legal - flow na komputerze, lecą fanki z nieba
Jesteś dziwką dla mnie mogę rzucić tobą bo rzucam kurwami jak Patryk Vega
Za co daj mi medal, teraz takie czasy że się każdy sprzeda
Bo nie ważne skille, no bo nie wypada
Byle ładnie śpiewać ale walczyć trzeba

[Zwrotka 2: Bazi]
Dwadzieścia osiem lat słychać po głosie brat
Już nie mam w nosie że ciągle zbieram pokłosie wad
Wstaje po ciosie wnętrze się wyłania jak po kosie
Myślę o sosie, chcę uporządkowania w chaosie
Podjąłem walkę o siebie i o nas tak naprawdę
Podniosłem gardę, życie sprzedało mi liścia
Spadłem na samo dno
I znowu robię to samo co kurwa rok wcześniej
A uwierzcie mi to samo zło
Nienawidzę siebie to jest smutne
Nienawidzę ciebie to okrutne
Choć się brzydzę gdy widzę, że nienawidzę to jest trudne
Czuje że zawodzę znowu siebie i wszystkich
Seria niepowodzeń nie rozjebie mi misji
Kłody mam po drodze ale w glebę je wciśnij
Na nowo się rodzę więc mnie jebie co myślisz
Bo znowu wychodzę na prostą jak dupa ze wsi
A w życie to wchodzę na ostro - ta suka nie śpi
Ciągle mnie pada we mnie non stop to szuka bestii
Mi nie wypada nie dorosnąć to sztuka wierz mi

[Hook: Oxon]
Zwykle robimy sobie bekę
Choć nie wypada nam (x3)
Żyje się nam tak w sumie dużo lepiej
Choć nie wypada nam (x3)
Gramy od lat za te rapy mając respekt
Choć nie wypada nam (x3)
Choć dla wielu ludzi może być to śmieszne
Bo nie wypada nam (x3)


[Zwrotka 3: PeeRZet]
Biada tym którzy chcą mnie przekonać że ciągną za sobą ten bagaż kwitu
Ale wypadało by mnie najpierw przekonać że nie wypada im wypadać z bitu
Przemuś absolwent prawa zbytu
Mówić nie wypada ilu zbyłem typów
Wyjebane na brawa i wskaźnik popytu
Mam to gdzieś w tyle, koło odbytu
W notatniku jakieś milion myków i miliardy rymów z tą familią byku
Radze lepiej nie zadzierać bo nie wypada i to ma ci właśnie sugerować tytuł
Zwolnię trochę bo nie wypada się nie dać dogonić na takim albumie
Co będzie gdy wyjdzie, że reszta stada przy nas to jednak składać nie umie
Wiem że łechta mnie chaos w tym względzie to jestem pieszczochem
A co tam możesz tu wiedzieć i tak zaraz zginiesz
Wjeżdżam na głośnik jak Joker do Gotham
Choć może nie wypada już tego nie wybadam, dookoła tylko lawa lawa lawa
Duma mnie napawa, niewinna zabawa, zabrać co ci dała sława sława sława
Czego nie wypada zrobimy to ziom to pewnie jak to że majk nie wypada z rąk
Bawimy się grą jak kot zdechłą myszą
Jak coś nie wypada to niech to usłyszą
Spróbuj zagadać to zamknięty krąg nasza postawa musi razić jak prąd
Jakoś tak lubię kojarzyć się z niszą, nie czekać na brawa jak w cyrku małpiszon

[Zwrotka 4: Oxon]
Czuje na sobie wiele spojrzeń
Tych co chcą się wciąż na moim miejscu znaleźć
A że w tłumie trochę ciężko ich dostrzec
Stojąc w słońcu śmieje się zuchwale
Koniec końców nie biorę wzorców lecz biorę tylko niektóre z ustaleń
Nie wypada mi odmówić gdy się zachcę zamkniętemu we mnie dziecku szaleć
Zakaz jest dla mnie jak płachta na byka
Mam łamać go zamiar od dawna w nawykach
Masz żal bo gdy wpadam od ciebie nie wypada odwraca się za mną twoja mamasita
Co zakazanie pociąga i kusi a pokusom w życiu się nie umiem oprzeć
Pewnie dlatego się świece jak głupi i przez to nie trudno jest mnie w tłumie dostrzec
Co nie przystoi dorosłemu dla mnie jest jak znalazł
I dopnę celu weź mi nie mów "weź się nie napalaj"
Nigdy nie kieruj mną, słuchania Cie dziś nie mam w planach
W Hipocentrum od zarania dziejów jest wyjebka grana
Jak widzimy zakaz wstępu to szykuje się wyprawa
Jak nam gdzieś rozkażą milczeć chcemy tam bez przerwy gadać
Jak coś dla was nie ma sensu my go rzeczą chcemy nadziać
Bo lubimy rzeczy dziwne zwłaszcza te co nie wypada


[Hook: Oxon]
Zwykle robimy sobie bekę
Choć nie wypada nam (x3)
Żyje się nam tak w sumie dużo lepiej
Choć nie wypada nam (x3)
Gramy od lat za te rapy mając respekt
Choć nie wypada nam (x3)
Choć dla wielu ludzi może być to śmieszne
Bo nie wypada nam (x3)

A B C D E F G H I J K L M N O P Q R S T U V W X Y Z #


All lyrics are property and copyright of their owners. All lyrics provided for educational purposes and personal use only.
Copyright © 2017-2019 Lyrics.lol